Grządki są za moimi plecami, jak dawniej.
Pomiędzy nimi równo wykoszony trawnik, dalej
dom, stara grusza wysoka do nieba
w najmniej oczekiwanym momencie
rzuca ulęgałki na łeb na szyję, za koszulę.
Po drugiej stronie lipa ogarnia cały ogród.
Suchymi konarami rozpędza chmury.
Czasem pacnie jakąś mrówkę .
Czasem wystraszy motyle na rudbekiach.
Najczęściej jednak pożera słońce w samo południe.
Ogród ma wiele tajemnic. a krzaki pigwowca
to kłują, to zawstydzają leniwe siedmioplamki
okupujące nasłonecznione miejsca pod lipą.
Nie mam już pięciu lat, ona też nie rodzi/
stara grusza,/
jest pewnie babcią, a ja mam wciąż
nieodpartą chęć / na soczyste klapsy.
najważniejsze dla murmyszkowego dziadka są wnuki
wiśnia rzucała kwieciem, a Murmych w nią petem, będzie urodzaj
Alexander szuka kota w bergenach zgubił się jak siedmioplamka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz