środa, 30 stycznia 2013

w ogrodzie przemijań Murmycha


Grządki są za moimi plecami, jak dawniej. Pomiędzy nimi równo wykoszony trawnik, dalej dom, stara grusza wysoka do nieba w najmniej oczekiwanym momencie rzuca ulęgałki na łeb na szyję, za koszulę.
Po drugiej stronie lipa ogarnia cały ogród. Suchymi konarami rozpędza chmury. Czasem pacnie jakąś mrówkę . Czasem wystraszy motyle na rudbekiach. Najczęściej jednak pożera słońce w samo południe.
Ogród ma wiele tajemnic. a krzaki pigwowca to kłują, to zawstydzają leniwe siedmioplamki okupujące nasłonecznione miejsca pod lipą.
Nie mam już pięciu lat, ona też nie rodzi/ stara grusza,/ jest pewnie babcią, a ja mam wciąż nieodpartą chęć / na soczyste klapsy.
najważniejsze dla murmyszkowego dziadka są wnuki
wiśnia rzucała kwieciem, a Murmych w nią petem, będzie urodzaj
Alexander szuka kota w bergenach zgubił się jak siedmioplamka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz