wtorek, 29 stycznia 2013

na szczytach marzeń


płynę do centrum twoich źrenic gdzie tłamsiłaś każdy powiew wiatru znad Drawy, obudzę żywioły radość zwilgotnieje pomiędzy rzęsami , nie ominiemy już żadnej godziny w żółknących krajobrazach wielką literą rozpiszemy siebie, = a teraz wiosłuj,kochana, wiosłuj
Zabierz stąd mnie przeprowadź przez ten deszcz... Zabierz stąd mnie chcę środkiem burzy przejść... We śnie surrealistyczne zjawiska jak sępy przekraczają dozwolony wymiar. Czy możemy śnić o tym samym lecąc wśród zapachów ziemi gdzie brakuje czystych barw Deszcz kosi zielone brzuchy wzgórz, najmniejszy szczegół pociętej trawy układa się w grymas rozczarowania. Posłuchaj co ci powiem
Zbierałem naręcza fiołków, gdy ryb nie było w jeziorze. Marzenia z fali zbierałem. Co roku o jednej porze. Słów szukałem odpowiednich,, miłość okazać ci chciałem, dlatego w wiosennym brzasku, nad wodę jak głupi gnałem Z tych kwiatów, marzeń i słów wianek splatałem nadzieją, że mnie kiedyś wysłuchasz, zostaniesz moją Dulcyneą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz