płynę
do centrum twoich źrenic
gdzie tłamsiłaś każdy powiew wiatru znad Drawy,
obudzę żywioły
radość zwilgotnieje pomiędzy rzęsami ,
nie ominiemy już żadnej godziny
w żółknących krajobrazach
wielką literą rozpiszemy siebie,
= a teraz wiosłuj,kochana, wiosłuj
Zabierz stąd mnie przeprowadź przez ten deszcz...
Zabierz stąd mnie chcę środkiem burzy przejść...
We śnie surrealistyczne zjawiska
jak sępy
przekraczają dozwolony wymiar.
Czy możemy śnić o tym samym
lecąc wśród zapachów ziemi
gdzie brakuje czystych barw
Deszcz kosi zielone brzuchy wzgórz,
najmniejszy szczegół pociętej trawy
układa się w grymas rozczarowania.
Posłuchaj co ci powiem
Zbierałem naręcza fiołków,
gdy ryb nie było w jeziorze.
Marzenia z fali zbierałem.
Co roku o jednej porze.
Słów szukałem odpowiednich,,
miłość okazać ci chciałem,
dlatego w wiosennym brzasku,
nad wodę jak głupi gnałem
Z tych kwiatów, marzeń i słów
wianek splatałem nadzieją,
że mnie kiedyś wysłuchasz,
zostaniesz moją Dulcyneą
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz