Życie nie może być idealne. W życiu każdego pojawiają się przeszkody. Dzięki nim wiemy, że żyjemy. To one uczą nas tego,jak się zachować i stawić im czoła. One kształtują nasz charakter. Bez nich byłoby nam zbyt łatwo. Przeciwności losu są, jak kłody rzucane nam pod nogi. Musimy tylko znaleźć sposób, jak umiejętnie je przeskoczyć. Pokonywanie słabości jest dla nas pewnym doświadczeniem. W końcu musimy przeżyć wszystko to co zgotował nam los. On nie odpuszcza. Najważniejsze to nigdy nie rezygnować z zamierzonego celu. Jeśli coś sobie postanowisz dąż do tego z całego serca. Niech chwilowe niepowodzenie nie zburzy Twojej nadziei. Walka świadczy o tym, że żyjesz i się nie poddasz. Nie słuchaj innych, jeśli każą Ci zrezygnować. Udowodnij, że stać Cię na więcej, że jesteś coś wart, tylko dlatego, że jesteś. I pamiętaj dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.
co myślę o sobie
Nie wszystko mi się udaje i nie zawsze
jestem zgodny z oczekiwaniami, ale nie narzekam.
Płynę z prądem. Nareszcie rozumiem jak dobrze zostawić
sprawy własnemu biegowi, zdać się na los.
Z woli Stwórcy mam wszystkie policzone dni do końca.
I włosy na głowie.
Tyle trudów, znoszonych ubrań. lektur.
I wiatrem naniesionych liści. Niepotrzebnie
plączą się po całym domu. Kruszeją jak zioła
na niestrawność, kiedy zgagą odbijają się kłopoty.
W ogrodzie buszuje żona.Z wiosną nachodzą ją różne myśli
czasem wydaje jej się, że jest ogrodniczką,
nie wyprowadzam jej z błędu, niech wie,
że się nie wtrącam w jej rabatki.Mam swoje za paznokciami.
Teraz na moment gram rolę człowieka z kotem na rękach,
pieszczę go pod włos.
Uśmiecham się pod wpływem chwili.
Jaka cisza.

po burzy dobrze byłoby się nauczyć latać
Nie trzeba być bogaczem, żeby ofiarować coś cennego
drugiemu człowiekowi : odrobinę czasu i uwagi.
Z Murmychem czekamy aż powietrze znieruchomieje
i pozwoli nam wkroczyć we wszystkie szczegóły
ziemi.
Na zewnątrz jeszcze zbyt sucha
nie rozpływa się pod palcami.
Niesforny język odkrywa zarys,
horyzont wilgotnieje.
Siadamy pochłonięci oczekiwaniem,
powieki wpółprzymknięte,
czekają na gorące okruchy powietrza,
w oczach eteryczna mgła ,
osłabia nagły wybuch.
Trzciny drżą u posad.
Ciało wrasta w świt wilgotny od wspomnień
jakby bardziej wierzyło nocy, niż we własne odruchy.
Milczymy leżąc na wygniecionych mchach,
nad głową gnieżdżą się sowy.
Dobrze nie pielęgnować przeszłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz